|
Studenci będą mogli zdobywać wiedzę, siedząc przed komputerem Wirtualne studia na realnej uczelni Wykłady, ćwiczenia i testy na ekranie komputera dają ten sam efekt, co chodzenie na tradycyjne zajęcia na uczelni Dziennik Środa, 7.03.2007 r. |
Ministerstwo Nauki chce dotować rozwój studiów przez internet. Jest to jedno z założeń nowelizowanej ustawy o szkolnictwie wyższym, którą resort przygotowuje. Uczelnie dostawałyby pieniądze na przygotowanie nowych programów nauczania, budowę sieci informatycznych. Trwają także prace nad rozporządzeniem kompleksowo regulującym wirtualne studiowanie. Z nowej formy nauki będą mogli skorzystać nie tylko ci, którzy nie mogą sobie pozwolić na tradycyjne studia, bo np. są niepełnosprawni albo nie mają pieniędzy na dojazdy, ale także Polacy mieszkający za granicą.
Jak wyglądają wirtualne studia? Wystarczy komputer z dostępem do internetu. Nie wychodząc z domu, ściąga się wszystkie materiały, bierze udział w czatach i dyskusjach z profesorami oraz wysyła prace. Nie ma jednak co liczyć na ulgowe traktowanie - kto nie będzie aktywny, nie zostanie dopuszczony do egzaminu semestralnego. A ten organizowany jest już w tradycyjnej formie. Poza tym na uczelnię trzeba przyjeżdżać od czasu do czasu, aby brać udział w warsztatach, ćwiczeniach, laboratoriach.
Możliwość wirtualnego studiowania budzi ogromny entuzjazm. - To byłoby cudowne. Nie musiałabym codziennie wychodzić z domu - cieszy się Dorota Adamiec, niepełnosprawna, jeżdżąca na wózku licealistka z Gdyni. Także Tomasz Majkowski, gimnazjalista spod Mińska Mazowieckiego, podkreśla, że wprowadzenie takich studiów byłoby szansą dla wielu mieszkańców małych miejscowości, dla których edukacja daleko od domu pozostaje w sferze marzeń.
W Polsce są już szkoły, które prowadzą wirtualne studia, ale jest ich jak na lekarstwo. Według Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego w całym kraju wiedzę zdobywa w ten sposób tylko ok. 3 tys. studentów, to zaledwie 0,15 proc. wszystkich żaków. Tymczasem w USA ten odsetek sięga 4 proc. i stale rośnie.
Dlaczego tak niewiele polskich uczelni decyduje się na wprowadzenie tej nowatorskiej metody nauczania? - To droga inwestycja, trzeba opracować podręczniki, kursy, prezentacje - tłumaczy Wojciech Zieliński, współautor Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego.
Wtóruje mu prof. Bogdan Galwas, założyciel Ośrodka Kształcenia na Odległość na Politechnice Warszawskiej: - Wydaliśmy na ten projekt 1,5 mln zł, wiele ośrodków akademickich na taki wydatek nie może sobie pozwolić - przyznaje. Dlatego tylko rządowe dotacje są w stanie pchnąć do przodu wirtualną edukację - Czekamy na zmianę prawa - mówi Marcin Dąbrowski, kierownik Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej ze Szkoły Głównej Handlowej, którego uczelnia ma jedynie internetowe kursy doszkalające.